Kysucká vrchovina, biwak
Byłem na biwaku. Spałem w górach w utulni to taka chatka w górach. Pierwszego dnia zrobiłem 32000 kroków i 23 kilometry. Trasa była długa. Szedłem wokół jeziora. Mamę bolały nogi. Ja miałem wywrotkę i nic mi się nie stało. Noc była spokojna. W pisałem się do książk. Rano ruszyłem dalej na szlak. Rozładował mi się telefon i tata mi naładował. Zrobiłem 20 kilometrów drugiego dnia. To była super wyprawa na koniec przejechałem się z Panem Romanem który mnie zabrał Jepem na parking. Zapomniałem napisać że Byłem na Słowacji.


